poniedziałek, 27 czerwca 2016

Księga II Rozdział 15 - Walki w Instytucie

~Oczami Jace'a~

Od moich urodzin minęły dopiero dwa miesiące. Niby jestem już po 30-stce, ale to ciało i twarz nadal należą do Boga. Skromność jest dla ludzi brzydkich jak to lubię mówić od wielu lat. A Clary? Mimo wieku i tego, że urodziła bliźnięta nadal jest w świetnej formie, ale od jakiegoś czasu mam z nią niewielkie problemy. Nie dopuszcza mnie zbyt blisko siebie nie mówiąc już o jakimkolwiek zbliżeniu wieczorem. Nic nie zrobiłem, ale staram się nie naciskać na ukochaną żeby się nie wkurzyła.

Dzisiaj całą rodziną idziemy obserwować treningi Eleny, Tobiasa oraz Noah. Zorganizowaliśmy walkę z kilkoma dorosłymi osobami z Instytutu w Moskwie. Są tam dobrzy i waleczni Nocni Łowcy, a przy okazji ich odwiedzin w Nowym Jorku skorzystaliśmy z tego w jakimś sensie.

Siedzieliśmy z Clary, Aleciem, Magnusem, Isabelle, Jonathanem, Jocelyn, Robertem, Marysem i Lukiem na trybunach spoglądając na pociechy. Rozciągały się oraz rozgrzewały przed walką. Elena miała walczyć z młodą blondwłosą Nocną Łowczynią o imieniu Irina. Tobiasowi przypadło to szczęście, że zmierzy się z umięśnionym brunetem Dymitrem. Natomiast dla Noah znaleźliśmy Wiktora, który miał może z 18 lat i krótkie popielate włosy. Ogółem mówiąc nasze szkraby nie będą miały ani za łatwo ani za trudno.

Na pierwszy ogień poszła moja ukochana córeczka. Jako broń podstawową wybrała miecz, a jako dodatkową gwiazdki do rzucania oraz ulubiony rodzaj Isabelle - bicz. Stanęła na przeciwko blondynki i obie lekko się ukłoniły. Napięcie rosło przy każdym ich okrążeniu. Żadna nie chciała zaatakować jako pierwsza, a to podstawowy błąd. Lepiej zaatakować jako pierwszy i zostać zablokowanym niż przeciwnik zaszarżuje na Ciebie. Po szóstym okrążeniu Irinie najwidoczniej znudziło się czekanie i postanowiła wykonać atak. Elena trzymając broń obiema rękoma zablokowała przeciwniczkę by ta próbując złamać obronę była zbyt zajęta aby zauważyć jak moja córeczka kopie ją w udo. Irina lekko się zachwiała do tyłu lecz nie odpuszczała, ale tym razem nie podchodziła. Młoda nefilim zaczęła rzucać gwiazdkami, a wtedy została dopadnięta. Nie zdążyła chwycić miecza i zablokować ataku. Padła na ziemię jak długa. Rozbrzmiał gong ( którego swoją drogą nienawidzę - po co go kupiłem? ) oznaczający koniec walki. Blondynka podała rękę mojej pociesze, a ta ujęła ją by wstać z ziemi.

Cała rodzina zaczęła bić brawa, a ja? Wytknę jej parę błędów gdy tylko się tu zjawi, aby nie popełniła ich nigdy więcej. Walka była.. średnia, ale nie powinna tak lekkomyślnie atakować.

Teraz na środku stanął Noah z dwoma średniej długości ostrzami, oraz mniejszymi do rzucania. Ukłonili się z Wiktorem i przystąpili do walki. Pierwszy zaatakował mój siostrzeniec. Zrobił to z całą energią jaką w danej chwili posiadał. Popielatowłosy ledwo go zablokował, ale jednak dał radę. Na zmianę szarżowali na siebie oraz blokowali. Całość wyglądała niesamowicie jak na tak młodych nefilim. Żaden z nich nie miał czasu na rzucanie bonią jedynie w grę wchodziły dolne części ciała i ostrza. Jonathan, podniecony, siedział jak na szpilkach i dopingował syna. Isabelle natomiast obgryzała spiłowane wcześniej paznokcie. Walka trwała już dziesięć minut, a na twarzach tej dwójki widać już było zmęczenie. W końcu Noah padł na ziemię po tym jak Wiktor nadepnął mu na stopę a następnie walnął w udo. Nie miał szans tego uniknąć skupiając się na ostrzach. Rozległ się dźwięk gonga i teraz ja zacząłem się denerwować.

Ostatnia dwójka. Mój pierworodny wybrał dwa długie ostrza i od wszelkiego wypadku dwa krótsze, które umiejscowił na plecach w specjalnej kaburze. Oczywiście wykonali ten sam gest co jego rodzeństwo walczące chwilę wcześniej. Bez jakiegokolwiek cackania Tobias pierwszy naskoczył na Dymitra szarżując kilkukrotnie. Duma rozpierała mnie w piersi jak tylko to ujrzałem. Dymitr nie miał szans zaatakować gdyż blondyn robił to bez chwili wytchnienia. Po paru minutach wreszcie dał przeciwnikowi się popisać. Ten nie mając zbytnio siły próbował w jakiś sposób przebić obronę.

I w tamtym momencie nastąpiło coś co w ogóle nie powinno się wydarzyć. Nefilim z Moskwy kopnął Tobiasa w najbardziej intymne miejsce, co swoją drogą jest zakazane w walkach między sobą, a ten gdy opadł na kolana został jeszcze kopnięty w klatkę piersiową.

- Co Ty robisz? Złamałeś zasady! - krzyknęła oburzona Maryse podnosząc się z miejsca
- To karalne - warknął opiekun z tamtego Instytutu.

Clary już zaczęła wstawać i biec do syna gdy ujrzeliśmy strumień światła. Ktoś krzyknął, a jeszcze ktoś inny zemdlał. Wstałem z trybun by biegiem rzucić się w stronę Tobiasa. Leżał na plecach przyglądając się własnym dłonią, które o dziwo nadal świeciły. Złapałem go za ramiona i zacząłem delikatnie potrząsać.

- Tobi! Opanuj emocje, a wtedy przestaną się świecić - powiedziałem spokojnie. Ten podniósł wzrok na mnie i spoglądał przerażony. - Słyszysz? Skup się na mnie a złość odpłynie.

Patrzyliśmy tak dłuższą chwilę, aż Tobias wyciszył się, a jego światło zniknęło. Pomogłem mu wstać i ruszyliśmy do trybun szukając Eleny i Clary. Gdzie one do cholery są? Wzrokiem odszukałem Aleca by czegoś się dowiedzieć. Podbiegłem do niego z synem i z uniesioną brwią zapytałem

- Wiesz gdzie jest Clary?
- To Ty nie zauważyłeś, że Twoja żona zemdlała i leżała na trybunach jak nieżywa?
- Jest w skrzydle - tak właściwie to nie było nawet pytanie.

Dałem synu znać by biegł za mną do skrzydła szpitalnego. Gdy tylko udało nam się tam dotrzeć popchnąłem mocno drzwi i wtargnąłem do sali. Na łóżku leżała Clary, a nad nią pochylała się nasza córka ze świecącymi rękoma. Co jest grane?

- Ktoś mi powie co się tutaj dzieje?
- Siedź cicho Jace - warknęła Maryse
- Nie będę! Co jest z Clary?!
- Tato - zaczęła Elena - uspokój się i daj nam chwilę

Cicho warknąłem pod nosem i usiadłem na krześle koło łóżka obserwując dłonie Eleny. To było takie dziwne mieć dzieci, które są w taki sposób uzdolnione.

- Gdzie jest Robert? - zwróciłem się do przyszywanej matki
- Rozmawia z nefilim z Rosji. Prosi by nie ujawniali talentów dzieci.

Zauważyłem, że Elena szepcze coś na ucho rudowłosej, a ta się tylko uśmiechnęła. Złapałem żonę za dłoń i spojrzałem na jej twarz.

- Skarbie? Co się dzieje?
- Pamiętasz jak mnie od kilku lat prosisz o jedno i to samo? - prosiłem ją tylko o kolejnego...
- Znowu zostanę ojcem? - zapytałem z nadzieją na co kiwnęła głową.

Poderwałem się z miejsca i namiętnie pocałowałem zielonooką. Cóż za cudowne uczucie!


Taki dziwny wydaje mi się ten rozdział... Ale mam dobrą wiadomość! Koniec talentów (Koniec uzdrawiania, skakania jak małpa, wyciągania rzeczy w kartek, strzelania światłem)! Wreszcie mogę ruszać z fabułą powoli chociaż będzie jeszcze przeskok w czasie (Ostatni). Mam nadzieję, że będzie to coś sensownego! A tymczasem idę pisać rozdział do Pierwotnych na wattpadzie i spadam do pracy. Miłego dnia robaczki!

piątek, 24 czerwca 2016

TAG od Herondalównej ^.^

Gdyby ktoś nie widział to rozdział 14 już dodałam ;)

Noo TAGów to jeszcze w życiu nie widziałam, ale miło mi, że mnie nominowałaś, stary koniu :D
Nominacja od A. Fairchild - Herondale z http://all-the-legends-are-true.blogspot.com

(Ten Tag jest tak śmiercionośny jak moja szanowna pani od HISu) :D

1. Poderżnięte gardło - Książka, w której wiele rzeczy działo się niespodziewanie.
Trylogia "Niezgodna" Veronici Roth nie spodziewałam się większości tego co tam się stało, ale zakończenia najbardziej.

2. Samobójstwo - Książka, którą ktoś Ci polecił, a Ty przeczytałaś z uprzejmości, mimo że Ci się nie podobała.
"Anioł" aut. Lee Wheatherly. Od 1/3 książki zaczęłam ją czytać wyrywkowo bo jakoś do mnie nie przemówiła.

3. Żyletka - Książka, o której słyszałaś, że jest dobra, ale na koniec okazała się być jeszcze lepsza.
Zdecydowanie "Demony" Lisy Desrochers (wybaczcie daromaniacy ;c)

4. Powieszenie na stryczku - Książka, która była bardzo nudna i długo się ją czytało.
"Chłopi" Matko święta to się dłużyło niemiłosiernie, a połowy rzeczy nie rozumiałam :D

5. Kopnięcie prądem -  Akcja rozpoczęła się już na samym początku.
"Akademia Wampirów - Siostry krwi" Richelle Mead ;) bynajmniej akcja ucieczki zaczęła się dość szybko.

6. Jad węża - Książka, po której kac gwarantowany.
"Dary Anioła" i "Akademia Wampirów" - najlepsze co czytałam :)

7. Upadek z wysokości - Koniec, którego się nie spodziewałaś.
"Niezgodna. Wierna"

8. Pobicie - Książka, przez którą czułaś, jakbyś wyzionęła ducha.
"Szeptem", ale wyzionęłam ducha w negatywnych znaczeniu. Książka tak promowana, a szczerze mówiąc dość kiepska. Spodziewałam się czegoś lepszego. Dzięki niej umarłam.. z nudy.

9. Płoniesz na stosie - W książce występowało wiele "gorących" wątków.
Nowele Sookie Stackhouse. Oj tam to często było o nagości, seksie i cholera wie czym jeszcze ^.^

10. Naturalna śmierć - Książka nie dobra, nie zła ale w sam raz.
"Intruz" Stephanie Meyer

11. Pogrzebany żywcem - Brakowało Ci tchu, gdy czytałaś tą książkę.
"Akademia Wampirów. Przysięga Krwi" Czytałam ją tak jakbym siedziała na szpilkach. Martwiłam się o to co będzie z Rose i Dimką ;c

12. Wypadek samochodowy - Książka, o której dowiedziałaś się przypadkiem i bardzo Ci się spodobała.
"Wodospady Cieni" - w ogóle czytam teraz 3 tom i jestem zachwycona! A dowiedziałam się o niej gdy czytałam jakieś opowiadanie na wattpadzie i zajrzałam w komentarze na temat głównego bohatera. Pomyślałam sobie, a czemu by nie przeczytać? Czytałam ją dziś do 4 rano i się nie wyspałam na zakończenie ;d

13. Wygłodzona - Książka, której żałujesz, że autor nie napisał kontynuacji.
Nie czytam książek, które nie są napisane w większej ilości. Lubię znać zakończenia i czytać dużo o ulubionych bohaterach.

14. Topielec - Książka, w której dużą rolę grały pieniądze.
Nie czytałam takiej książki ;c

15. Wybuch - Książka, w której było dużo wybuchów.
Nic nie wymyślę...

16. Przedawkowanie leków - Książka, której kontynuacji jest aż za dużo.
Wszystkie książki z serii "Dom Nocy" i "Pamiętniki Wampirów". Nigdy nie zrozumiem po co autorki zaczęły na siłę wymyślać czym to główne bohaterki się nie staną ;d


No i Miraculum Tag (Czy tylko ja nie wiem co to jest? Ktoś powie? Ploooose!)

1. Marinette Dupain - Cheng - roztrzepana główna bohaterka.
Sookie Stackhouse :D

2. Adrien Agreste - postać ze złym ojcem.
Clary... Definitywnie on najlepszym ojcem świata to nie jest xd

3. Alya Césaire - postać, która jest fanka innej postaci.
Bill.Eric.Quinn,Alcide,Sam - Wielcy fani Sookie Stackhouse. Chciałabym mieć taki fanklub (kto chce do niego należeć?)

4. Władca Ciem - tajemniczy antagonista.
Mario z "Wodospadów Cienia"!

5. Tikki i Plagg - postacie drugoplanowe, ważne dla fabuły.
Macon Ravenwood oraz szalona rodzina Leny z Kronik Obdarzonych ;)


6. Mistrz Fu - mentor.
No oczywiście, że mój ukochany Haymitch :*

7. Chloé Bourgeois - typowa blondynka.
Sookie Stackhouse (again? seriously? Ona to by się do tępych dzid myślących o seksie zaliczała)

8. Alix Kubdel - chłopczyca.
Janine Hathaway ;)

9. Lila - postać ogólnie nielubiana.
Daniel z "Upadłych"?

10. Jagged Stone - postać bardzo znana w swoim świecie.
Lilith w "Demonach"

11. Sabrina - kujon.
Zabijcie mnie, ale nie wiem..

12. Rose i Juleka - dwie najlepsze przyjaciółki.
Rose Hathaway i Lissa Dragomir!

13. Manon - irytująca młodsza bohaterka.
Nie było :)

14. Fang - zwierzęcy przyjaciel.
Kot Lissy.. oczywiście dopóki go nie zabito

15. Akuma - postać, która robi straszne zamieszanie.
Jace Herondale!
Ha!
Najpierw Wayland
Następnie Lightwood
Potem Morgenstern
A na sam koniec Herondale :D Tyle czasu zajęło mu określenie prawdziwego nazwiska :D


Matko Święta! To było dopiero ciężkie o.O
Dobra, tak więc nominuje :
Magdzia Lightwood z http://death-is-only-the-beginning-tmi.blogspot.com
Mania Maja z http://ukrytetajemnice.blogspot.com
Mańka z http://hathaway-bielikov.blogspot.com

Życzę wam powodzenia dziewczyny ;)

Księga II Rozdział 14 - Urodziny!

~Oczami Clary~

Nadszedł jeden z najważniejszych dni w ciągu roku. To właśnie dzisiaj Jace kończy 33 lata. Mimo tego, że nie należy już do najmłodszych osób nadal widzę w nim tego nastolatka, któremu brakowało 10% pewności iż jestem Nocnym Łowcą. W dalszym ciągu jest przystojny, seksowny, zabawny, ale od kiedy pojawiła się Elena z Tobiasem stał się także odpowiedzialnym i kochanym ojcem bądź mężem. Nasze przygody nie są już tak szalone jak wtedy gdy byliśmy 17-latkami lecz czuję w kościach, że te czasy wrócą szybciej niż myślimy.

Dzieci, moje kochane skarby, mają już 12 lat. Wypełnia mnie duma w momencie gdy na nie patrzę. Posiadają pierwsze runy, narazie uczą się w Instytucie pod czujnym okiem Roberta, Jocelyn oraz Maryse. Mają także dary. Elena potrafi leczyć, zarówno jak jej brat, oraz wyciągać rzeczy np. z kartek, a Tobias skacze jak małpa z dużych wysokości i nic mu się nie dzieje co potrafi uspokoić w niektórych sytuacjach. Oczywiście jako matka pragnę by byli bezpieczni, ale w naszym świecie to niemożliwe.

Co do Isabelle i mojego brata to ich małżeństwo uszczęśliwia obojga. Są sobie oddani, a miłość wręcz widać z daleka. Przez kilka tygodni przeżywali kryzys, jak każda para, ale ustał w momencie gdy czarnowłosa dowiedziała się o kolejnej ciąży. Niesamowite było zaskoczenie i radość po ogłoszeniu iż narodziły się bliźniaczki Amy i Emma, które są małymi kopiami Izzy. Za to mały Noah rośnie jak na drożdżach i troszczy się o siostrzyczki mimo, że ma dopiero 9 lat. Kocha zarówno dziewczynki jak i nasze dzieci. Nigdy nie widziałam by były między nimi zgrzyty, a same bardzo chętnie się bawią ze sobą.

Jocelyn.. jeśli coś wie na temat naszego potencjalnego wroga to nie mówi bo Ci z góry jej zabronili. Czasami jest to dość przytłaczające i niechcący wyładowuje się na niej. Aczkolwiek rozumie mój niepokój, ale jak to określiła wszystkiego muszę się dowiedzieć sama. Nadal jest zakochana w Luku z wzajemnością lecz to nie jest tym czym było dawniej. Nie mogą spędzać całych dni razem bo mężczyzna ma na głowie swoją watahę, a mama nas. Jednakże dużo rozmawiają, przytulają się i trzymają za ręce co jest, według mnie oraz Isabelle, bardzo słodkie lecz jednocześnie osobiste, więc staramy się im nie przeszkadzać.

Magnus bez wiedzy Aleca kupił psa, który nie za bardzo polubił się z Prezesem Miau. Codziennie każdy pokój jest demolowany przez zwierzaki, ale czarownik nie ma serca pozbyć się buldoga. Wspominał, że znalazł go samotnego i się rozkleił gdy ten spojrzał swoimi czekoladowymi oczyma. Parabatai Jace'a nie był początkowo zadowolony, ale polubił Ramzesa, a ten pokochał go jeszcze bardziej niż Wysokiego Czarownika Brooklynu.. W sumie to więcej nic u nich nie słychać bo nie zaadoptowali dziecka, nie znaleźli nadnaturalnej surogatki i nie wzięli ślubu. Żyją chwilą co sprawia im szczęście. A czego w takim razie chcieć więcej?

Tris i Malcolm cóż nadal są w Instytucie, ale mają na nas konkretną wylewkę. Chodzą gdzie chcą, robią co chcą, uprawiają seks w swoich pokojach co czasem jest zbyt głośne a tak to wcale ich nie widać, ani nie słychać.

Z każdym ustaliłam, że będziemy udawać, że nie pamiętamy o urodzinach blondyna. Potrzebowałam kilku godzin aby zrobić prezent dla ukochanego, więc zaraz po śniadaniu Elena z Tobiasem, którzy o dziwo mają już coś dla ojca, mają go zabrać do parku.

Otworzyłam oczy czując dotyk na moim policzku. Ujrzałam Jace'a wpatrującego się we mnie z miłością jaką widzę każdego dnia. Delikatnie się uśmiecham na co on pogłębia dotyk jeżdżąc kciukiem po skórze. Za każdym razem gdy to robi przechodzą mnie delikatne dreszcze, ale przyjemne. Zamruczałam zadowolona z takiej pobudki.

- Hej skarbie - powiedziałam lekko zaspanym jeszcze głosem
- Witaj aniele -odparł po czym wstał by udać się do łazienki.

Po dość krótkiej chwili wyszedł przepasany tylko ręcznikiem, a moja wyobraźnia zaczęła działać. Jednak otrząsnęłam się i powędrowałam odbyć poranną toaletę cmokając przelotnie blondyna w policzek.

Tak jak ustaliliśmy nikt nie złożył złotookiemu życzeń, a po śniadaniu dzieci wyciągnęły ojca w nieznane mi miejsce. Na pytanie dlaczego nie idę powiedziałam, że zajmę się bliźniaczkami z Izzy bo rano ostatnio sprawiały jej niewielkie problemy. On sam skinął jedynie głową i ruszył na zewnątrz.

Pędem rzuciłam się do naszej sypialni. Otworzyłam szafkę, w której trzymałam buty a mój ukochany do niej nie zaglądał. Ręką dotarłam do najdalszej jej części i wymacałam szkicownik. Jace zawsze narzekał na to, że w ważnych chwilach nie było jak uwiecznić danej chwili. Podłapałam to kilka miesięcy temu i natychmiast wzięłam się do pracy. Rysowałam na kartce zdjęcia z różnych momentów naszego życia : zaręczyn, ślubu, ciąży, urodzin, pierwszego spotkania, przygód z piekła, to jak trzymamy dzieci, jego z rodzeństwem i przyszywanymi rodzicami oraz wiele, wiele innych. Łącznie namalowałam około 70 fotografii, z których byłam bardzo dumna. Jak tylko udało mi się je wyciągnąć ze szkicownika ułożyłam je pojedynczo na podłodze.

Z pokoju Isabelle zabrałam materiały, które kupiła dla mnie do stworzenia własnoręcznego albumu. Przyklejenie i opisanie każdego ze zdjęć nie było problemem, najgorsze było ozdobienie go na pierwszej oraz ostatniej stronie. Musiał wyglądać zjawiskowo.

Łącznie zajęło mi to cztery godziny bo nie mogłam za długo tego wykonywać. Na szczęście Jace i dzieci jeszcze nie wróciły. Tortem zajął się Alec, dekoracjami Magnus, a reszta nie dała mu powodu do myślenia, że o czymkolwiek pamiętamy.

Założyłam zieloną sukienkę obcisłą u góry, a rozkloszowaną na dole z odkrytymi plecami. Do tego delikatny makijaż, czarne szpilki i rozpuszczone włosy. Byłam gotowa!

Zeszłam na dół i wraz z resztą siedzieliśmy w salonie by w razie czego szybko zniknąć za meblami. Po 20 minutach nudnego czekania pierwszy do Instytutu wbiegł Tobias głośno krzycząc "TATOOOOO!" jak miał w zwyczaju robić. To był dla nas sygnał aby się schować. Jak tylko usłyszeliśmy tupanie większej liczby osób wyskoczyliśmy krzycząc niespodzianka!

- Wy... WY! A myślałem, że nie pamiętacie. Czyj to był pomysł? - mruknął średnio zadowolony
- Mój! To za to, że przyprawiłeś mnie o zawał na moje 28 urodziny - powiedziałam uśmiechnięta
- Ojejku... Wypchnął Cię z samolotu.. bez spadochronu no, ale żyjesz! - krzyknął Jonathan
- No właśnie, a mogłam nie przeżyć!
- Żyjesz, więc się nie oburzaj na mnie złotko. A teraz najlepsza część! TORT!

Nasze jedzenie tortu skończyło się na tym, że.. każdy był upaćkany nim na twarzy, ubraniach oraz we włosach. Cóż będzie dużo sprzątania, ale Magnus się tym zajmie.

Jace otrzymał najlepszy na rynku strój dla Nocnego Łowcy, ręcznie robione serafickie ostrza i noże do rzucania, od dzieci dostał przepiękny łuk ze strzałami. Takiego prezentu się nie spodziewałam.
Mój prezent sprawił, że blondynowi poleciała łza. Przytulił każdego mocno, a gdy zostaliśmy sami zrobiłam coś czego bym się po sobie nie spodziewała. Dopuściłam do możliwości, w której spełniłaby się jego prośba, którą ponawiał co kilka miesięcy.



I co powiecie na taki rozdział robaczki Wy moje? :D

środa, 22 czerwca 2016

LBA! YAY!

Któż by pomyślał, że będzie kolejne LBA?
No cóż na pewno nie ja, ale ale!
W końcu zaczęło mnie to w miarę cieszyć, choć nie wiem jak mnie postrzegacie?
Pewnie jako rudego nerda ( nie wiem co gorsze, być nerdem czy rudym człowiekiem ;d )
Także dostałam nominację od


Mania Maja z http://ukrytetajemnice.blogspot.com

Pamiętam, że obserwuję Cię od bardzo dawna i uwielbiam cytaty, które dajesz przed rozdziałami. Ughhh uwielbiam Cię za to choć wiem, że nie komentuję lecz mam coś na swoją obronę! Otóż gromadzę u każdego pewną liczbę rozdziałów, a później czytam hurtem i tak jakoś wychodzi (słaby argument I know)

Przechodząc do sedna.
Miałam napisać 11 faktów o sobie.
Boże wymyśl teraz czego to tu jeszcze nie pisałam.

1. Dzisiaj (no właściwie już wczoraj bo jest po 00:00) byłam na zakupach i kupiłam... bluzkę z minionkiem! Rodzice mnie wyśmiali, że taka stara, a minionkami się jara...pfffff

2. Właśnie zrobiłam okładkę do kolejnego opowiadania na wattpadzie. Wciągnęło mnie tam jak cholera i zaczęłam pisać już trzecią własną opowieść... tym razem to nie są psychopaci ani wampiry lecz ...WERBLE PROSZĘ!
Wilkołaki. Wiem, że to oklepane, ale każdy ma marzenie żeby napisać coś własnego c'nie?

3. Mam starszego brata i siostrę. W młodości gdy siostra brała mnie na ręce śmiałam się, a gdy robił to osobnik płci przeciwnej wyłam niczym syrena. Dlaczego? Tego do dziś nie wiem, ale pewnie miałam czuja do idiotów. Tak sądzę ;)

4. Od kilku dni jak pracuję czuję się jak emerytka bo wszystko boli i tylko jęczę, ale jak się chce pieniążków to trzeba robić bo wyłudzaczem od rodziców być nie chcę ;d

5. Kocham wszystkich moich czytelników! Mimo, że was nie znam ( a nie kryję, że chciałabym coś o każdym wiedzieć - ciekawość)

6. Właśnie wpierniczam lody waniliowe z polewą advocatową Omnomnom mimo, że jestem na wiecznej diecie.

7. Z ciekawości zaczęłam czytać "Trzy metry nad niebem" Frederica Mocci(?) bo film taki popularny, niektórzy na nim płaczą, ale.. przeczytałam 100 stron i mówię DOŚĆ! Narrator to chyba zna wszelakie marki na pamięć " Lewisy 501, adidas, nike, Honda 750,kurtka Levisa, mercedes 200, buteleczka Caronne" Czy tylko ja nie znam połowy rzeczy tutaj wymienionych jak wyglądają? A sama Babi z siostrą są podjarane tym, że Chicco rozciągnął granatową spódniczkę.. Natomiast Step no cóż w dalszym ciągu jest pociągający i impulsywny - tu się nic nie zmieniło.
Aczkolwiek komuś ta książka się może spodobać, ja osobiście wolę film w wersji hiszpańskiej bo włoska jest jakaś sztywna dla mnie.

8. Nienawidzę dzieci, ale chciałabym mieć chłopca, którego nazwę Martin!

9. A jak nie znajdę chłopaka, który by mi go zrobił to kupię kota. Którego również nazwę Martin!

10. Taa... to trochę dziwne.. czasem mam takie głupie pomysły (jak każdy)

11. Paska na świadectwie, ani na tyłku nie będzie, ale moja średnia leży (3,88), aleee są cztery piąteczki ( Siostrzyczko jesteś dumna? :D Nie śmiej powiedzieć, że nie bo naślę na Ciebie Malcolma i Tris wpierdol)

Także ten tego to by było na tyle.
Fakty do dupy, ale są!
Nie nominuję nikogo ( Nie skandujcie LAMUS!LAMUS!błagam ;d)

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Księga II Rozdział 13 - Clace

~Oczami Jace'a~

Misja poszła pomyślnie w każdym calu. Nie spodziewałem się, że wypad z Aleciem i Jonathanem może być taką odskocznią od codzienności. Nie mówię, że nie lubię przebywać z Clary i dziećmi bo uwielbiam to robić, ale czasami chcę się od tego oderwać.

Wracaliśmy do Instytutu w szampańskich nastrojach śmiejąc się z tego jak Alec nie poradnie pokonał demona. Po tych wszystkich podróżach z Magnusem wyszedł kompletnie z wprawy. Od razu po przejściu przez próg coś mi nie pasowało. Tak jak Clary i Isabelle zawsze czekały na nas w salonie niedaleko wejścia tak ich dzisiaj nie było słychać ani widać. Spojrzeliśmy z białowłosym na siebie porozumiewawczo i każdy z nas ruszył w inną stronę. Przebiegaliśmy cały Instytut tak, że dziwnym było iż nikt do nas nie wyszedł mówiąc "czy możecie się uciszyć idioci?!" jak to w zwyczaju miała robić Tris. Dzisiaj towarzyszyła jedynie głucha cisza. Może coś się stało pod naszą nieobecność?

Przebiegnąwszy całą lewą stronę naszego domu i nie znalazłszy ani śladu naszych żon oraz dzieci ruszyłem do sektora sprawdzanego przez szwagra. Spotkałem go przy pokojach na piętrze - na szczęście nie musiałem przebiegać całego Instytutu by go znaleźć.

- I co znalazłeś? - zapytał z cieniem nadziei, pokiwałem przecząco głową - Mi został do przeszukania strych i Oranżeria. Stawiam na to, że chcesz zobaczyć Oranżerię?
- Czytasz mi w myślach - odparłem i pędem pobiegłem do ulubionego pomieszczenia zarówno mojego jak i Clary. Całkiem możliwe, że tu jest patrząc na wspomnienia oraz to, że niedawno minęła północ.

Wpadłem do ogrodu krzycząc imię ukochanej. Znalazłem całą piątkę przy drzewie wiśni, na którym zakwitały różowawe kwiaty.

- Clary, szukam was po całym Instytucie z Jonathanem a Wy siedzicie tutaj?! - wtedy zobaczyłem jej minę. Była niepewna i z lekka przestraszona - Skarbie co się stało?
- Elena i Tobias...
- Coś z wami nie tak dzieciaki? Clary mów o co chodzi!
- Kolejny dar - szepnęła i teraz zrozumiałem dlaczego się martwi.
- Izzy zostaniesz chwilkę z dziećmi? -zapytałem czarnowłosej na co ta pokiwała głową potakująco. Objąłem rudowłosą w talii i zaprowadziłem kawałek dalej od gromadki.

- Kochanie wiem, że się martwisz, ale to Ci nic nie da. Cieszmy się tym co jest teraz, a troski zostawmy na boku inaczej nie będziemy szczęśliwi - powiedziałem przytulając ukochaną do siebie. W tej chwili była bardzo krucha, a ja nie potrafiłem nic zrobić.
- Jace ja tak nie potrafię. Cały czas mam świadomość tego, że ktoś może nas zaatakować i w najgorszym wypadku odkryć dary Eleny lub Tobiasa. Martwi mnie też to, że nie wiemy co dzieci jeszcze skrywają. A co jeśli Asmodeusz się o tym dowie?
- Clary co Ci to da, że będziesz się martwić na zapas? Jak się dowie to odeprzemy jego atak. Dzieci są jeszcze małe, więc mogą mieć kolejne umiejętności, ale dlaczego masz o tym myśleć teraz? Ciesz się czasem spędzanym z nami, ze swoją rodziną - odparłem całując zielonooką w głowę. - chodź uśpimy dzieci i zajmiemy się sobą.

Razem z Izzy,dziećmi oraz Jonathanem, który wpadł do pomieszczenia gdy rozmawiałem z Clary ruszyliśmy do sypialni. Najpierw wykąpaliśmy Elenę i Tobiasa zalewając przy tym całą łazienkę - chyba wdały się we mnie pod tym względem - po 20 minutach czytania opowieści o Nocnych Łowcach zasnęły.

Wróciliśmy do naszej sypialni gdzie natychmiast poszedłem do łazienki. Odkręciłem kurki nalewając ciepłej wody, z szafki wyciągnąłem ulubioną sól do kąpieli o zapachu cytrusów i żel do mycia o zapachu czekolady. Idealnie nada się do odprężenia spiętej rudowłosej.

W pokoju chwyciłem ukochaną za rękę i zaprowadziłem do pomieszczenia. Wzajemnie pomogliśmy sobie w pozbyciu się ubrań. Pierwszy wszedłem do wanny, a upewniwszy się, że Clary się nie oparzy zachęciłem ją do dołączenia do mnie. Usiadła między moimi nogami opierając się plecami o mój tors. Jej długie już włosy delikatnie mnie łaskotały. Objąłem ją w pasie i siedzieliśmy tak dłuższą chwilę nie rozmawiając.

Chwyciłem żel, który naszykowałem wcześniej by zacząć myć zielonooką. Gdy nacierałem jej skórę słyszałem ciche pomrukiwanie. Kąpiel była strzałem w dziesiątkę. Clarissa nie była mi dłużna i jak tylko skończyłem myć jej delikatną skórę ona zrobiła to samo ze mną. Spłukawszy pianę i pozostałości żelu postanowiliśmy zostać jeszcze w wodzie.

- Kocham Cię aniele - mruknąłem w jej włosy składając pocałunek na jej głowie.
- Ja Ciebie też Jace. A pomyśleć, że na samym początku Cię nie lubiłam i uderzyłem. Teraz? Jesteśmy małżeństwem Nocnych Łowców z dwójką dzieci.
- Musi pozostać dwójka? - zapytałem unosząc śmiesznie brwi. Chciałbym mieć więcej dzieci.
- Narazie zostaniemy przy dwójce. Potem może zmienię zdanie - odparła odwracając się przodem w moją stronę.

Wyciągnąwszy nas z wanny i wytarłszy puchowym ręcznikiem. Zaniosłem nagą kobietę do naszego łóżka. Po drodze składałem pocałunki na jej ciepłych wargach, szyi oraz obojczyku. Położyłem ją na pościeli by po chwili połączyć się z nią w jednym z najlepszych miłosnych aktów. Zmęczeni zasnęliśmy koło siebie. Ostatnim co pamiętam był cichy szept Clary "Dobranoc Aniele".
Zakończyć dzień w taki sposób to tylko dopełnienie tego co nas łączy.


Przepraszam, że zaczynam pisać coraz to krótsze rozdziały. Nie miałam zbytnio pomysłu na ten rozdział. Lepsze powinny się zacząć gdy dzieci podrosną, a tymczasem nie chcę was nudzić czymś wymyślanym na siłę. A tymczasem w piątkowym rozdziale będzie przeskok w czasie!
Jeśli czujecie niedosyt zapraszam was na moje opowiadania, które piszę na Wattpadzie (taaa.. spodobało mi się tam :P) :
- Rodzina Pierwotnych - Wampir Mimo Woli (20 rozdziałów) oraz 
- Psychopaci ze Stonehills // Brooks (narazie tylko prolog i pierwszy rozdział opublikowałam, ale mam napisanych kilka rozdziałów, które będę udostępniać jeśli zauważę iż ktoś to czyta)